Premier League, czyli podwórko należące do Liverpoolu

Wtorkową przegraną Liverpoolu z Atletico Madryt 0:1 można uznać za jedną z większych niespodzianek w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Podopieczni Jurgena Kloppa nie mogli oddać nawet celnego strzału na bramkę i nie przypominali ekipy, która w Premier League rozjeżdża kolejnego rywala niczym walec. Czy w spotkaniu z West Hamem „The Reds” wrócą na zwycięski tor?

Rywal marzenie

Tak można określić zespół „Młotów”, którzy od siedmiu spotkań czekają na zwycięstwo. Aby dopełnić obrazu rozpaczy dodamy, że Łukasz Fabiański i jego koledzy w ciągu tego czasu zremisowali zaledwie dwa razy – z Evertonem i Brighton… Trzeba jednak podkreślić, że do Polaka nikt nie może mieć pretensji o obecną sytuację londyńczyków. West Ham zajmuje osiemnastą pozycję w ligowej tabeli i do bezpiecznej, siedemnastej lokaty, którą zajmuje Aston Villa, przed tą kolejką tracili punkt. Niby niewiele, ale taki wynik jest zdecydowanie poniżej oczekiwań włodarzy „Młotów”.

Czy obecnie Liverpoolowi może trafić się lepszy rywal? Nie dziwne, że bukmacherzy – mimo gorszego okresu „The Reds” – w roli ultra faworyta dzisiejszego spotkania stawiają gospodarzy. Jednak kurs na co najmniej dwubramkowe zwycięstwo Liverpoolu u legalnego polskiego bukmachera BETFAN jest podwyższony do 2.0.

Niesmak po Lidze Mistrzów

W tym sezonie ewidentnie Liverpoolowi nie jest po drodze z rozgrywkami w Ligi Mistrzów. Jeśli chodzi o Premier League, to wszyscy przytaczają kolejny rekord, który pobija ekipa Jurgena Kloppa. Inaczej jest w europejskich pucharach, gdzie Liverpool, który – przypomnijmy – jest obecnym obrońcą tytułu Ligi Mistrzów. „The Reds” zaliczyli w tych rozgrywkach w tym sezonie już dwie porażki, co jest niebywałym wynikiem, biorąc pod uwagę ich formę w Premier League (jeden remis, reszta same zwycięstwa).

Widać również, że nie są oni przyzwyczajeni do przegrywania. We wtorkowy wieczór Diego Simeone i jego podopieczni całkowicie zdominowali Liverpool, a i tak Klopp wraz ze swoimi piłkarzami zrzucali odpowiedzialność za porażkę m.in. na polskiego sędziego – Szymona Marciniaka.

Póki co wszystko wskazuje na to, że dzisiaj West Ham najprawdopodobniej boleśnie odczuje złość „The Reds” i polegnie z kretesem. Ale kto wie? Może Atletico rozpoczęło kryzys Liverpoolu albo ekipa Jurgena Kloppa postanowi odpuścić dzisiejszy mecz?

Jeżeli macie podobne odczucia to polecamy ofertę legalnego polskiego bukmachera BETFAN, który kurs na to, że Liverpool nie wygra dzisiejszego spotkania oszacował na 4.30. My w szczególności będziemy trzymać kciuki za Łukasza Fabiańskiego, bo jesteśmy przekonani, że polski bramkarz będzie miał pełne ręce roboty…

Wykorzystaj kod promocyjny bukmachera BETFAN i obstaw poniedziałkowe starcie w Premier League!

Zostaw opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Hazard może uzależniać. Fortuna, STS, Forbet, Totolotek i Milenium to legalni bukmacherzy. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi