Mecz Śląsk – Arka ustawiony?

Śląsk – Arka legalni bukmacherzy i PZPN informują organy o podejrzeniach

Poniższa sytuacja to dobry przykład dla zobrazowania iż bukmacherzy online w Polsce ściśle współpracują z Policją w przypadku podejrzeń zaistnienia nieprawidłowości. Niektórym mogłoby się wydawać iż „ustawianie meczy” jest bukmacherom na rękę. Tak nie jest, bukmacherzy żyją z marży bukmacherskiej. Beneficjentem nieprawidłowości mogą być osoby zaangażowany w nieuczciwy proceder. Trudno to udowodnić, ale szczególnie w tenisie, gdzie można zakładać się o to kto wygra następny gem, czy nastąpi przełamanie zdarzają się nazwijmy to dziwne mecze.

Poniższy tekst dotyczy podejrzenia próby nieuczciwości dotyczącej liczby kartek, które także można obstawiać.

Policja bada sprawę meczu Śląska Wrocław z Arką Gdynia w ostatniej kolejce LOTTO Ekstraklasy, ponieważ u jednego z bukmacherów ktoś próbował postawić zbyt wysoką kwotę na to, iż w spotkaniu sędzia pokaże odpowiednią liczbę kartek.

Sprawę nagłośnił PZPN. Chodzi o próbę dokonania zakładu bukmacherskiego na zdarzenie meczowe dotyczące żółtych kartek i jednej czerwonej. Ktoś chciał postawić podejrzanie wysoką kwotę, co zostało zauważone i zablokowane. 

– Sygnał od jednej z firm bukmacherskich był na tyle niepokojący, że powiadomiłem policję. Pewnych rzeczy sam nie jestem w stanie zweryfikować, a policja nadała już sprawie bieg. Ona być może ustali, kto próbował dokonać tego zakładu, ile w sumie chciał przeznaczyć pieniędzy i z jakiego źródła pochodziły te środki – tłumaczy Adam Gilarski, rzecznik dyscyplinarny PZPN. Sam też zamierza działać. – Postaram się ustalić u wszystkich legalnych bukmacherów, czy w związku z meczem Śląska – Arka odnotowali nietypowe zakłady, jaka była ich skala i z jakich miejsc były dokonywane. 

Kombinacje

Gilarski podkreśla, że sama procedura sprawdzająca jeszcze niczego nie przesądza. – Na jeden mecz firmy potrafią przyjąć kilkadziesiąt zakładów ujętych w różnych kombinacjach. Dlatego daleki jestem od stawienia tezy, że za tym konkretnym przypadkiem stoi coś mocno nieprawidłowego – mówi Gilarski. Na razie nie ma też w planach rozmowy z uczestnikami spotkania. Dodaje, że taka konieczność może nastąpić dopiero wtedy, gdy podejrzenia się uprawdopodobnią. 

– W ciągu roku weryfikuję mniej więcej dziesięć meczów. Im bliżej końca rozgrywek, tym tych niepokojących sygnałów jest więcej – przyznaje Gilarski. Nie oznacza to jednak, że każda sprawa ogłaszana jest na stronie PZPN. – Opublikowany komunikat służy również temu, żeby się ze mną skontaktować. Jeśli ktoś ma jakąś wiedzę, to chętnie wysłucham – tłumaczy rzecznik dyscyplinarny. 

Rzecznik panuje

Przyjmowanie zakładów to potężny biznes. Firmy bukmacherskie za wykorzystywanie wyników i innych zdarzeń meczowych muszą płacić organizatorowi rozgrywek. Łącznie federacja pobiera za to ponad milion złotych w skali roku. – Otrzymujemy pewne środki finansowe, które przekazujemy w całości do klubów z odpowiednim kluczem podziału – mówi Eugeniusz Nowak, wiceprezes PZPN do spraw organizacyjno-finansowych. Kwestii podejrzeń związanych z meczem Śląsk – Arka nie zna. 

– Jest to dla mnie nowość, więc trudno komentować. Rzecznik dyscyplinarny nad tym panuje, prowadzi szkolenia, jak reagować na podobne sytuacje. W czwartek mamy zarząd i zapewne usłyszymy od niego parę słów w tej sprawie – podkreśla Nowak.

Na mocy trójstronnej umowy z PZPN i ekstraklasą bukmacherzy powinni informować o wszelkich podejrzanych zakładach. Robią to również we własnym interesie. 

– Zgodnie z europejską konwencją z 2014 roku z Macolin, którą Polska podpisała, ale wciąż nie ratyfikowała, tworzy się krajowa platforma do spraw manipulowania zawodami sportowymi. Jestem w grupie roboczej działającej przy ministerstwie sportu. Próbujemy nowe zasady wdrożyć, na razie z różnym skutkiem. Gdy pytam firmy bukmacherskie o podejrzane zakłady, to generalnie mi odpowiadają – przyznaje Adam Gilarski.

Egzotyczna historia

Nagłaśnianie takich sytuacji przez piłkarską federację bez jakiejkolwiek weryfikacji może budzić jednak kontrowersje. 

– O sprawie dowiedziałem się z komunikatu na stronie PZPN. Zupełnie nie wiem, o co chodzi i źle się stało, że w tym kontekście pada nazwa naszego klubu. Byłoby chyba lepiej, gdyby najpierw te sygnały zostały sprawdzone i ewentualnie później wszyscy mogliby usłyszeć, co tak naprawdę się wydarzyło – mówi szef Arki Wojciech Pertkiewicz. 

– Zgadzam się z prezesem Pertkiewiczem. Ta historia jest dla mnie całkiem egzotyczna, bo nie znam się na specyfice zakładów bukmacherskich. Jeśli jednak ktoś dostrzega niepokojący ciąg przyczynowo-skutkowy, to dobrze, że istnieją instrumenty pozwalające wyjaśnić wszystkie okoliczności – komentuje prezes Śląska Piotr Waśniewski, który podobnie jak szef Arki zaznacza, że nikt z piłkarskiej centrali nie kontaktował się z nim w tej sprawie. 

Zródlo: Onet

Podobne wpisy

Bukmacher Fortuna z 32% wzrostem przychodu kwartał... Jeden z liderów polskiego rynku bukmacherskiego, czyli mająca czeski korzenie Fortuna (wiele lat temu funkcjonująca pod marką Profesjonal) kontynuuje ...
„Oczywisty błąd” jak sądy traktują tego typu błędy... „Oczywisty błąd” jak sądy traktują tego typu błędy popełniane przez bukmacherów. Opracowanie z serwisu prawo.pl dotyczące wyroków w sprawach dotyc...
Hubert przegrywa z Djoko W Paryżu ruszył French Open. Niestety Djoko uświadomił naszemu Hubertowi Hurkaczowi jak wiele jeszcze nauki przed nim. Na dziś przepaść między Novaki...
Bonusowy pressing. Ekstraklasowa promocja Bonusowy pressing. Ekstraklasowa promocja Zasady promocji: • W dniach 18-19.05.2019 postaw 2 kupony o wartości min. 10 zł brutto każdy, zawierające c...
Fortuna i skoki narciarskie Bukmacher Fortuna zadowolona z inwestycji w skoki narciarskie. Choć Ryoyu Kobayashi był poza zasięgiem Kamila Stocha zakłady bukmacherskie Fortuna...
Hazard może uzależniać. Fortuna, Lvbet, Forbet, Totolotek i Milenium to legalni bukmacherzy. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi